– Mam 22 lata i mieszkam w Clearwater na Florydzie. 24 stycznia 2012 roku obudziłam się owinięta bandażami, podłączona do respiratora, z rurką w gardle i dziękowałam Bogu, że ocalił moje życie. Godziny wcześniej leżałam sama na drodze przed domem, pokryta krwią. Myślałam, że umieram. Zostałam brutalnie zaatakowana, dźgnięta nożem 32 razy – opowiada Melissa w rozmowie z „CBS News”.

Kiedy się poznali Robert sprawiał wrażenie miłego, ułożonego, wrażliwego chłopaka. Spotykali się i wszystko było wporządku. To był związek idealny. Melissa przygotowywała się do egzaminów końcowych w liceum i ich życie zaczęło się zmieniać. Robert chciał kontrolować wszystko, co robiła. Był zazdrosny, nie kontrolował emocji.

– Przez dwa lata związku tolerowałam molestowanie psychiczne i nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy – wspomina Amerykanka. Wyzwiska i ciągłe awantury przestały wystarczać Robertowi i zaczął się znęcać nad dziewczyną także fizycznie. Mówił, że jeśli komuś o tym opowie, to on ją zabije, skrzywdzi jej rodzinę, albo i samego siebie. – Żeby mnie przestraszyć, symulował próby samobójcze – dodaje.

Pewnego dnia czara goryczy się przelała. Melissa uciekła od Roberta i zadzwoniła na policję. Chciała skończyć z życiem w ciągłym strachu. Jej chłopaka aresztowano, jednak bardzo szybko wypuszczono na wolność. Po jakimś czasie dziecwzyna zaczęła dostawać pogróżki. Dzwonił w środku nocy, płakał w słuchawkę, że przecież nie może go zostawić po tym wszystkim, co razem przeszli.

Cudem przeżyła ten atak

– Obiecywał, że da mi spokój, jeśli spotkam się z nim ten jeden ostatni raz. Zignorowałam obawy i wyszłam do niego przed dom – opowiada. Robert rzucił się na Melissę z nożem. 19 ciosów w głowę, szyję i twarz. 13 ciosów w ręce i ramiona, bo próbowała się osłonić. Jej krzyki usłyszeli sąsiedzi, którzy zadzwonili po policję. – Robert był przekonany, że mnie zabił. Zostawił mnie na tej ulicy i odjechał. Później próbował popełnić samobójstwo. Tego wieczoru oboje zostaliśmy odratowani – dodaje.

32 ciosy

Melissa została odwieziona do szpitala. Miała rozległe i poważne obrażenia w tym przecięta tętnicę szyjną. Godziny operacji i przetaczanie krwi.Miała uszkodzoną czaszkę, nos, nie miała kilku zębów, przez twarz ciągnęły się głębokie rozcięcia, a prawą część szczęki miała sparaliżowaną.

– Lekarze powiedzieli, że to cud, że przeżyłam. Pewnie tylko dzięki Bogu – nie mógł zatrzymać napastnika, ale ustawił na mojej drodze kolejne osoby, które ocaliły mi życie. Jestem przekonana, że tak się stało, bym mogła opowiadać o tym, co przeszłam. Pomagać innym – opowiada 22-latka.

Melissa podczas pobytu w szpitalu otrzymała ogromne wsparcie i to nie tylko ze strony swoich najbliższych. Na Facebooku powstała strona „Support Melissa”, gdzie zupełnie obcy jej ludzie mogli słać słowa wsparcia.

– Dostałam możliwość pomagania tym, którzy boją się opowiadać o przemocy w ich domach. Oprawcy każdego dnia odbierają im życie. Kiedy byłam w liceum, nikt nie mówił nam, jak sobie radzić w takich sytuacjach. Gdyby tak się stało, może nie musiałabym przez to wszystko przechodzić – mówi Amerykanka.

Dla Melissy zostało zorganizowane spotkanie z ludźmi, którzy uratowali jej życie. Niespełna rok  od brutalnego ataku poznała swoich wybawców. Wśród nich był Cameron, z którym niemal od razu złapała dobry kontakt.

– Im dłużej rozmawialiśmy, tym bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, że mamy mnóstwo wspólnych cech. Naprawdę coś do niego poczułam – wspomina Melissa. Cameron był przy niej podczas rehabilitacji i procesu, na którym Roberta skazano na dożywocie.

Cameron oświadczył się Melissie. Zrobił to podczas baseballowego meczu Tampa Bay Ray. Melissa miała rzucić pierwszą piłkę, rozpoczynającą grę. Po chwili na boisko wbiegł Cameron, który wręczył jej piłkę z napisem: „wyjdziesz za mnie?” i wyciągnął pierścionek. Oświadczyny zostały przyjęte – wszystko pokazała lokalna telewizja.

– Tyle przeszłam, żeby na niego trafić. Teraz nie mogę rozpamiętywać tych zdarzeń jako złe. Mam Camerona obok siebie – mówi Melissa. Kobieta dziś pracuje z ofiarami przemocy.