Strzelanina pod Warszawą! Jedna osoba nie żyje, są ranni

Sceny jak z sensacyjnego filmu rozegrały się w nocy z soboty na niedzielę w Nadarzynie pod Warszawą. Kierowca taranował radiowozy uciekając przed policją. Padły strzały. Mężczyzna został ranny, ale zdołał uciec. Rozbił się na drzewie, ale potem zmarł w szpitalu. Czterech funkcjonariuszy zostało rannych.

Wszystko zaczęło się od rytunowych działań policji. Funkcjonariusze dostali informację o kradzieży dostawczego volkswagena na terenie Żyrardowa. Auto zauważył patrol z Grodziska. Kierowca rzucił się jednak do ucieczki. W akcji uczestniczyło około 10 radiowozów.

Funkcjonariusze zrobili blokadę na jednej z dróg. Jednak mężczyzna staranował policyjny radiowóz. Kierowca uciekał przez trzy powiaty: grodziski, pruszkowski i piaseczyński.

Taranował radiowozy, w końcu policja użyła broni

W końcu wjechał do Nadarzyna. Tam trafił na ślepa uliczkę, ale był na tyle zdesperowany, że uciekał dalej. Ścigany staranował radiowozy, policja użyła broni.

Kierowca został ranny, ale udało mu się przebić blokadę. Mężczyzna przejechał jeszcze kilkaset metrów i uderzył samochodem w drzewo. Z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala w Grodzisku, gdzie zmarł. Jak podała Nadarzyn TV, kierowca busa był pod wpływem środków odurzających.

KSP

W wyniku pościgu uszkodzeniu uległo kilka radiowozów. Do szpitala trafiło również czterech policjantów. Sprawę prowadzą śledczy z Prokuratury Rejonowej w Pruszkowie.