Berlin i Bruksela w PANICE! Dla nich Polska jest jak drzazga w d…

Szczególnie w niemieckich mediach – jak „Deutsche Welle” – występuje niekryta panika w związku z coraz to nowymi buntami inicjowanymi przez Polskę przeciwko hegemonii państw zachodnich. Zachód przeprowadza frontalne ataki na polski rząd, prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa czy chociażby premiera Węgier Viktora Orbana. Zagrożony jest bowiem stary układ w europejskiej polityce.

Jak wiadomo, głównie w interesie Niemiec jest blokowanie powstania Międzymorza, za którego powołaniem mocno obstaje rząd w Warszawie. Chodzi o szeroko rozumianą współpracę pomiędzy wieloma państwami. Nie jest to w żadnym wypadku spór ideologiczny, a jawna bitwa o dominację Niemiec, Francji i Brukseli, lub też jej brak.

„Trójmorze” (nazywane do niedawna Międzymorzem) to mocno promowana przez rząd Prawa i Sprawiedliwości inicjatywa obejmująca Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię oraz Węgry. Oficjalnie Trójmorze ma służyć zacieśnianiu współpracy energetycznej, gospodarczej i infrastrukturalnej, jednak – zdaniem dziennikarzy „Deutsche Welle” – nabiera ono teraz mocnego wymiaru geopolitycznego. Plują sobie w brodę, bo gdyby nadal rządziła Platforma Obywatelska, inicjatywa ta najpewniej zostałaby zduszona w zarodku.

W Brukseli i Berlinie doskonale zdają sobie sprawę, jak bardzo powstanie Trójmorza ograniczyłoby dominację krajów zachodnich w UE. – Nie jestem pewien co do zamiarów autorów pomysłu. Ale nie wygląda mi to na projekt jednoczenia Europy – mówi w „Deutsche Welle” człowiek przedstawiany jako wysoki rangą urzędnik UE. Mówiąc ciągle o solidarności i jedności w UE, zachodnioeuropejscy dygnitarze tak naprawdę stają w obronie interesów państw założycielskich.

Ponadto Polska bez kompleksów oponuje w sprawie wielu szkodliwych dla krajów Europy środkowo-wschodniej pomysłów. Głównie dzięki interwencji ministrów premier Beaty Szydło i jej samej, upadła idea przymusowej relokacji uchodźców. Rząd w Warszawie dał też przykład innym państwom w kwestii odpierania ataków UE, która ciągle chce ingerować w wewnętrzną politykę państw członkowskich.

„Naszym kłopotem jest ryzykowne powiązanie Trumpa z Polską rządzoną przez ludzi Jarosława Kaczyńskiego” – mówi w rozmowie z „Deutsche Welle” dyplomata jednego z krajów UE.

Do przywódców państw zachodniej Europy i unijnych dygnitarzy zaczyna docierać, że ich bezkresna władza nie będzie trwać wiecznie. Tym bardziej gdy PiS ma potężnego sojusznika – Stany Zjednoczone.

„W Brukseli pojawiły się obawy, że Trump zechce dzielić Europę na nielubianą przez niego „starą” Unię oraz przyjaźniejszą mu „trójmorską” część UE” – przestrzega niemiecki dziennik.

Nie dodaje jednak, że podobny koniunkturalizm i politykę „pod siebie” stosuje kanclerz Merkel i reszta „starej” UE.