To koniec Szwecji! „Już po nas, są ich tysiące. Nic nie możemy zrobić”

Szwecja rozszarpywana jest na strzępy przez muzułmańskich imigrantów i uchodźców. Policja błaga o pomoc i niedługo kraj będzie potrzebował zbrojnej interwencji z zewnątrz, żeby uniknąć humanitarnej katastrofy

— pisze duński aktywista ruchu antyislamizacyjnego Nicolaia Sennels w tekście, jaki ukazał się na stronie 10News, cytowany przez portal Euroislam.

Niedawno szef szwedzkiej policji Dan Eliasson przed kamerami telewizji alarmował, że służby nie są już w stanie utrzymać porządku w kraju i proszą o wsparcie wszystkie „pozytywne siły”. Okazuje się, że nie jest przesadzone wezwanie, ponieważ z raportu, który wyciekł do mediów wynika, że liczba niebezpiecznych stref („no-go”) we Szwecji zwiększyła się do 61.

Komisarze policji mówią wręcz o panującym na ulicach bezprawiu, a siły bezpieczeństwa Säpo ostrzegają o “tysiącach islamistów” w kraju.

O powadze sytuacji świadczy także fakt, że rzeczywistość w czarnych barwach przedstawia także wielu ekspertów.

Obawiam się, że to koniec dobrze zorganizowanej, porządnej i egalitarnej Szwecji, jaką znaliśmy dotychczas. Osobiście nie byłbym zaskoczony, gdyby wybuchła w niej wojna domowa w takiej czy innej formie. W niektórych miejscach  już się ona zaczęła

— ocenił ekspert ONZ ds. zdestabilizowanych obszarów i sytuacji kryzysowych, Johan Patrik Engellau.

W najbardziej dotkniętych dzielnicach ekstremiści przejęli kontrolę. Poczucie praworządności, bezpieczeństwa i spokoju zagrożone jest faktem, że siły policyjne przestają sobie radzić, a sytuacja stale się pogarsza, już nic nie możemy zrobić. Szwecja jest w katastrofalnej sytuacji

— dodaje Per Magnus Ranstorp, ekspert ds. terroryzmu i radykalizacji ze szwedzkiej akademii wojskowej.

Autor tekstu zwraca uwagę, że we wspomnianych wcześniej niebezpiecznych strefach („strefy no-go”), prawo szwedzkie zostało zastąpione radykalną mieszaniną prawa dżungli i szariatu. Sennels ostrzega, że uzbrojeni radykałowie, wyznający ideologię tzw. Państwa Islamskiego, „wyszarpują duże kawałki Szwecji dla siebie”.

Co przeraża w tej sytuacji, to bierna postawa rządu. Jak podkreśla duński aktywista, liberalna władza nie stawia islamistom realnego oporu, a elity polityczne są dalekie od podjęcia stanowczych kroków. Na dodatek siły bezpieczeństwa są pozbawione odpowiedniego paramilitarnego potencjału.

Rząd wydaje się nie rozumieć, że utracił kontrolę. Jest taki punkt, kiedy już nie można zatrzymać rozwoju wypadków. Nie wiem, czy Szwecja osiągnęła taki punkt jeśli chodzi o konsekwencje imigracji, ale jeśli nawet nie, obawiam się, że jesteśmy bardzo blisko

— mówi ekspert ONZ Johan Patrik Engellau.

Nicolai Sennels podkreśla, że już niedługo Szwecja będzie potrzebowała pomocy z zewnątrz.

Już wkrótce społeczność międzynarodowa będzie musiała tam interweniować w celu uniknięcia katastrofy humanitarnej

— stwierdza autor tekstu.

 

ak/10News/euroislam.pl/wPolityce.pl