Bestie w ludzkiej skórze! Kaci Polaków, którzy budzili wstręt nawet wśród “swoich”

Oddział, który odpowiadał za rzeź cywilów warszawskiej Woli, składał się w głównej mierze ze zdeprawowanych kryminalistów. O zdehumanizowanych katach Polaków opowiada autor strony II wojna światowa w kolorze.

Potwory. Myśleliście, że te istnieją tylko w bajkach, jednak historia widziała prawdziwe potwory.

Bestie w ludzkich skórach, brodzące we krwi swych ofiar. [A]

Kiedy byłem mały, byłem zafascynowany – jak zapewne wielu amatorów historii – eleganckimi mundurami SS, estymą tej formacji, odwagą jej żołnierzy i sprzętem.

Któregoś dnia mój Tato w gniewie wyrzucił z siebie nazwisko Oskara Dirlewangera i jego siepaczy.

Od tamtej pory ściska mnie w gardle, kiedy pomyślę o ogromie zła wyrządzonym przez tych łajdaków.

Pokryty gruzem plac Piłsudskiego pełen był żołnierzy niemieckich różnych formacji. Esesmani, żołnierze Wehrmachtu, policjanci, kozacy od Kamińskiego, chłopcy z Hitlerjugend. Zgromadzeni w pobliżu szubienic, na których kołysze się kilka ciał.

Patrzą na pędzone kolbami karabinów młode, nagie dziewczyny. Po ich udach cieknie krew – zostały chwilę wcześniej brutalnie zgwałcone, wielokrotnie. W szpitalach, gdzie hitlerowscy żołdacy zostawili za sobą stosy ciał i kałuże krwi.

Jedna po drugiej zmaltretowane sanitariuszki zwisają na szubienicach, kiedy wysoki esesman w płaszczu wykopuje im cegły spod nóg.

Za dziewczynami prowadzony jest na sznurze pobity lekarz z koroną cierniową na okrwawionej głowie.

Żołnierze wyśmiewają ”Jezusa Warszawy”. Też ginie. Niemcy śmieją się, klaszczą, gwiżdżą. Jakby właśnie oglądali najwspanialszy spektakl.

Za te zbrodnie odpowiadał…

>>>CZYTAJ DALEJ<<<