TO jedno zdanie Trumpa wywołało NIEPOKÓJ! Oby to był tylko żart…

Amerykański prezydent podczas wizyty w Warszawie, wielokrotnie podkreślał, że Ameryka jest gotowa pomóc Polsce i innym krajom europejskim w dywersyfikacji dostaw energii. Stwierdził, że nasz kraj nie może być „zakładnikiem Putina”.

– Myślę, że w ciągu najbliższych 15 minut moglibyśmy w sumie zawrzeć porozumienie – mówił Donald Trump.

Polska jest bardzo zainteresowana amerykańskimi dostawami LNG – czyli gazu skroplonego. Otwarcie przyznał to Andrzej Duda podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem USA.

Pierwsza dostawa z USA dotarła do Świnoujścia przed miesiącem. Liczymy na następne. Duda wyraził nadzieję, że „po odpowiednich negocjacjach, które wiem, że już się toczą, taki długoterminowy kontrakt gazowy na dostawy gazu skroplonego ze Stanów Zjednoczonych do naszego gazoportu w Świnoujściu zostanie zawarty”.

Jednak optymizm, z jakim Polska patrzy za ocean, może nieco opaść. Wszystko za sprawą rzuconego przez Trumpa – jakby mimochodem – zdania:

„We may get your price up a little bit. But that’s ok”. Mówiąc to, amerykański prezydent wskazał na Andrzeja Dudę i dodał jednak, że to trudny negocjator.

Co dokładnie miał na myśli Trump, mówiąc o konieczności podniesienia ceny? Czy była to wypowiedź z przymrużeniem oka, czy rzeczywista biznesowa deklaracja, trudno określić. Jedno jest pewne – negocjacje w kwestii ceny wciąż trwają.

Kłopot w tym, że cena tego surowca jest kształtowana w oparciu o amerykański indeks Henry Hub. Zwykle jest ona wyższa niż ta oferowana na rynkach europejskich. Dlatego, jak tłumaczył pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Grzegorz Naimski, żeby zrównać się z ceną europejską, Amerykanie musieliby wziąć na siebie koszty transportu.

– Polska ma wybór i na pewno nie kupi gazu w ciemno po niesatysfakcjonującej cenie. Po to inwestowaliśmy w gazoport, żeby móc sprowadzać gaz stamtąd, skąd najbardziej się opłaca – powiedział Polskiej Agencji Prasowej ekspert ds. energetycznych Wojciech Jakóbik.

Dodał również, że rozmowy z amerykańskimi firmami o kontrakcie na dostawy LNG w dłuższym okresie mają szanse na powodzenie, a umowa może zostać zawarta do końca roku. Podkreślił jednocześnie, że kontrakt nie zostanie zawarty „za wszelką cenę”, ponieważ ta akurat w tym kontekście jest niezwykle istotnym czynnikiem dla Polski.

Nie wiadomo, ile kosztował gaz dostarczony w czerwcu w ramach krótkoterminowej umowy typu spot między PGNiG i amerykańskim dystrybutorem. Prezes PGNiG Piotr Woźniak zapewniał jednak, że wynegocjowane warunki były bardzo korzystne.

Skoro były korzystne, to czy oznacza to, że cena zaoferowana wtedy była podobnej wielkości jak ta, którą proponują Rosjanie?

Czy podobne warunki uda się też wywalczyć w kwestii umów średnioterminowych i tych o dłuższej perspektywie? Od tego będzie zależeć, czy Polska zyska na znaczeniu jako hub, dystrybuujący i dalej odsprzedający amerykański gaz w regionie.

Negocjacje trwają, miejmy nadzieję, że nasz rząd kiedy zdecyduje się przystąpić do współpracy na dostawę skroplonego gazu z USA, wynegocjuje takie warunki, abyśmy za jakiś czas nie musieli pisać o „fatalnej decyzji” naszych decyzyjnych.

money.pl


UDOSTĘPNIEŃ