Rozmawiała z setką gwałcicieli… To czego się dowiedziała PRZERAŻA

100 rozmów z oprawcami

Pandey przez ostatnie trzy lata przeprowadziła 100 wywiadów z gwałcicielami. Przygotowuje pracę doktorską na temat tego, dlaczego mężczyźni dopuszczają się gwałtów na kobietach. Spędziła tygodnie ze skazanymi gwałcicielami w więzieniu Tihar w stolicy Indii.

Większość oskarżonych nie ukończyła nigdy szkoły. Tylko kilku ma średnie wykształcenie. Wielu z nich wyrzucono ze szkoły po 3-4 klasie. – Gdy zaczynałam swoje badanie, byłam przekonana, że wszyscy ci skazani to potwory. Ale kiedy z nimi rozmawiasz, zdajesz sobie sprawę, że nie są typowymi facetami. To, co zrobili, to wynik tego, jak zostali wychowani. To bardzo długi proces – podkreśla.

Jak mówi, w hinduskich rodzinach, nawet tych, które przykładają ogromną uwagę do edukacji, kobiety mają spełniać tradycyjne role. – Bardzo wiele kobiet nie zwraca się po imieniu do swoich mężów. Dla eksperymentu zadzwoniłam do kilku przyjaciół. Pytałam: „Jak twoja mama zwraca się do taty?”. W odpowiedzi słyszałam, że nigdy się nad tym nie zastanawiali, ale podawali na przykład, że mówią „posłuchaj”, albo „tato Ronaka” – zauważa badaczka. – Panowie uczą się fałszywych prawd o męskości, a kobiety z kolei dorastają w przekonaniu, że mają się temu poddawać. To dzieje się w każdym domu. I potem każdy mówi, że gwałciciele to potwory. Ale oni są częścią naszego społeczeństwa. To nie jacyś kosmici, którzy zostali tu nagle sprawdzeni z innego świata.

Padney podkreśla, że jej rozmowy nie miały na celu zrobienia z gwałcicieli ofiar systemu czy społeczeństwa. Nie pomniejsza ich win, piętnuje wręcz to, co zrobili. Jednak jak przyznaje, mówienie, że to nie są ludzie, wyklucza jakąkolwiek nadzieję na to, że w przyszłości takich historii będzie mniej. Bo co to mówi o nas jako o społeczeństwie, jeśli wychowujemy „potwory”, że żyjemy u ich boku, ufamy im, wychodzimy za nich za mąż?

Kluczem jest wychowanie i panująca radośnie kultura, która pozwala części mężczyzn myśleć, że gwałt to nic złego. To potwierdziło się w niemal wszystkich 100 rozmowach, które przeprowadziła Pandey.

– Kiedy z nimi porozmawiasz, jesteś w szoku. Oni mają taką moc, która sprawia, że praktycznie jesteś w stanie uwierzyć, że to oni są ofiarami. A jako kobieta nie byłaś wcześniej zdolna do tego, żeby pomyśleć tak nawet przez chwilę. Prawie zapomniałam, że ci mężczyźni są skazani za zgwałcenie kobiety. Z moich badań wynika, że większość z tych mężczyzn nawet nie rozumie, że to, co zrobili, to gwałt. Nie rozumieją tragedii, do jakiej doprowadzili – mówi kobieta.

Na 100 mężczyzn tylko 4 przyznawało się do winy. Pozostali próbowali się usprawiedliwiać, banalizowali gwałt lub zrzucali winę na ofiarę. W jednym przypadku – to była 49 rozmowa Pandey – mężczyzna przyznał się do zgwałcenia 5-letniej dziewczynki. Powiedział, że „czuje się z tym źle, bo zniszczył jej życie”. Mówił, że teraz nie jest już dziewicą i nikt nie będzie chciał się z nią związać. Potem przyznał: „Zaakceptowałbym ją. Poślubię ją, gdy tylko wyjdę z więzienia”. Pandey była w szoku. Skontaktowała się z rodziną zgwałconej – o tym, gdzie mieszka, dowiedziała się od oprawcy. Matka dziewczyny nie wiedziała nawet, że mężczyzna, który zgwałcił jej córkę, trafił do więzienia.


UDOSTĘPNIEŃ