Tych mandatów NIE MUSISZ płacić! Nie daj się naciągnąć!

Nadszedł własnie ten czas, kiedy część Polaków po zagranicznych wakacjach może dostać niemile widziane „niespodzianki” do domu. Chodzi o mandaty spoza granic naszego kraju. Czy trzeba płacić wszystkie? Otóż okazuje się, że część z nich to może być zwykła próba naciągania nieświadomych ludzi. Wszystkiego dowiesz się poniżej

Podstępna Chorwacja

Chorwacja to jeden z bardziej popularnych kierunków wakacyjnych. Ciepłe morze, świetne jedzenie, wino, egzotyczny krajobraz z domieszką europejskości.

Zachwyt nad tym miejscem często przysłania zdrowy rozsądek i rozprasza uwagę turystów. Najczęstszym błędem jest… parkowanie bez wniesienia stosownej opłaty. A może to nas bardzo mocno zaboleć finansowo.

Niemiecki automobilkub ADAC informuje, że europejscy turyści otrzymują pisma wysyłane przez mieszczącą się w Puli kancelarię prawną. Z ich treści wynika, że kierowca zaparkował w Chorwacji bez uiszczenia należności.

Niby zwykłe wezwanie, jednak jest haczyk. Owa kancelaria dolicza sobie tzw. „międzynarodową windykację”, która kosztuje bagatela – razem 350 euro, czyli 1,5 tys. zł. Tymczasem rzeczywista kara za nieprawidłowe parkowanie na terenie Chorwacji sięga w porywach do 40 euro, czyli około 170 zł.

Co teraz?

ADAC stanowczo radzi, aby nie poddawać się straszakom kancelarii prawnych i windykacyjnych z zagranicy, ponieważ takie działanie jest niezgodne z orzeczeniem Trybunał Sprawiedliwości UE z marca 2017 roku.

Europejski organ stwierdził wówczas, że kierowca z zagranicy musi zapłacić karę za nieuiszczoną opłatę parkingową, ale wiążący jest tylko nakaz wydany przez sąd, a nie przez prywatną firmę. Należy zwrócić się do bezpośrednio do jednostki, która w danym kraju jest uprawniona do nakładania kar i tam wyjaśnić sytuację. Jeśli to się nie uda, pozostaje zwrócenie się o pomoc prawną. – informuje autokult.pl

No to jak z tym nie płaceniem? Grozi nam coś?

Wielu kierowców zwyczajnie „olea” jakiekolwiek mandaty nadsyłane z zagranicy. Nie płaci nic. Ale czy to na pewno dobry pomysł w momencie gdy faktycznie złamaliśmy prawo na terenie danego państwa?

Prawo mówi wyraźnie, że mandat nabiera mocy prawnej na terenie Polski tylko i wyłącznie wówczas, gdy zostanie zatwierdzony przez polski sąd. W przypadku poważnych wykroczeń, lub przestępstwa dokonanego na terenie innego kraju, sprawa ma się nieco inaczej, ponieważ organy ścigania nie zrezygnują z wymierzenia sprawiedliwości sprawcy z powodu braku odzewu polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Warto pamiętać, że drobne wykroczenia w dużej większości uchodzą Polakom na sucho. Bardzo często nasi rodacy nawet nie wiedzą, że zostali ukarani jakimkolwiek mandatem. Wszystko przez to, że koszty związane z próbą ściągnięci należności za wykroczenie od osoby będącej zagranicą są nieopłacalne i często znacznie przewyższają faktyczne koszty mandatu.

Polski kierowca raczej nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za przewinienie, które jest karane niższym mandatem. Zdjęcie z fotoradaru po prostu trafi do kosza służby obsługującej ten system.

Jeśli jednak już otrzymamy mandat, a nasz pobyt w kraju, z którego on pochodzi, nie był jednorazowym epizodem, najlepiej go opłacić. – czytamy na autokult.pl

— Jeśli mandat zostanie skutecznie doręczony, ale nie będzie opłacony, sytuacja ta zostanie odnotowana w rejestrach — mówi Cezary Kasprowicz z PZM Travel.

— Przy powrocie do kraju, w którym popełniliśmy wykroczenie, w razie kontroli policyjnej funkcjonariusz może otrzymać informację o nieopłaconym mandacie. Wówczas będziemy musieli zapłacić, najczęściej wraz z nawiązką. Może się nawet zdarzyć, że sprawa wypłynie, jeśli będziemy lecieć do danego kraju samolotem. Weryfikacja naszych dokumentów na lotnisku może tu przesądzić o konieczności natychmiastowej zapłaty — dodaje Cezary Kasprowicz.

Nie ma czegoś takiego jak bezkarność

Wielu Polaków wyjeżdżając poza granicę naszego państwa żyje w przeświadczeniu, że nie poniesie odpowiedzialności finansowej za jakiekolwiek wykroczenie – to błąd.

W 2014 roku państwa wspólnoty powołały krajowe punkty kontaktowe, które dysponują danymi na temat samochodów i ich właścicieli. Udostępniają one informacje swoim zagranicznym odpowiednikom, gdy w danym kraju przyłapie nas fotoradar lub otrzymamy karę za parkowanie bez opłaty. – informuje autokult..pl

Należy wiedzieć również, że skuteczność tych instytucji z roku na rok się zwiększa. Tylko w 2015 roku polski Krajowy Punkt Kontaktowy otrzymał z zagranicy niespełna 53 tys. zapytań dotyczących właścicieli zarejestrowanych w kraju pojazdów. W 2016 roku takich zapytań było już 897,2 tys. Głównie pochodziły one z Niemiec (421 tys.), Austrii (146 tys.), Francji (133 tys.), Holandii (131 tys.) i Włoch (26 tys.).

źródło: autokult.pl


UDOSTĘPNIEŃ