Dla osoby dorosłej diagnoza – nowotwór brzmi jak wyrok. Mimo wszystko walczą. Na przekór wszystkiemu. Niejednokrotnie odnajduja w sobie niespotykaną siłę. Rozumieja efekty działania chemioterapii, wypadania włosów, pogorszenie swojego stanu. Co innego gdy dotyka to dzieci.

Jak wytłumaczyć czterolatce że umiera? Dziecko nie rozumie czym jest smierć – po prostu czuje że cierpi.

Każdy rodzić trwa przy swoim maleństwie i zrobi wszystko aby choć na chwilę ulzyc w cierpieniu. Niekiedy jest to neimożliwe. Lekarze, terapie, ciągła walka o jeszcze jeden dzień.

Prawdziwa twarz raka

23 września 2015 roku, Andrew Whelan i Nicky Prendergast z Oswaldtwistle koło Lancashire, dowiedzieli się, że ich córka Jessica cierpi na neuroblastomę.

Ten rodzaj nowotworu, który atakuje tylko dzieci. Wykrywalny jest tylko przez USG jamy brzusznej. Mali pacjenci cierpiący na tę chorobę trafiają pod specjalistyczną opiekę dopiero około drugiego roku życia, kiedy komórki układu współczulnego atakowane są przez nowotwór. Jego ognisko może być zlokalizowane wzdłuż osi ciała w okolicy przykręgosłupowej, nadnerczach, miednicy, szyi lub śródpiersiu. Choroba nie jest łatwo wykrywalna a objawy na początku nie są niepokojące : ból brzucha, lekka anemia, zaparcia – ot takie zwykłe przyziemne sprawy.

U Jessici guz osiadł w nadnerczach. Nerwiak jest bardzo cięzki do operacyjnego usunięcia jeżeli powstanie akurat w tym meijscu.

ostatni rok dla dziewczynki upłynął pod znakiem chemioterapii, radioterapii i innych wielu specjalistycznych, nieprzyjemnych badań i terapii. W szpitalu spędzała całe miesiące. Cierpiała. Bolał ją brzuch, ramiona, ręce. Miała zapalenie kości, stawów. Terapie zahamowały wzrost nowotworu, ale go nie zmniejszyły.

Zaczęły pojawiać sie przerzuty. Wtedy wiadomo było, że to koniec. Dziewczynka umierała. Andy i Nicky – rodzice Jessici – odkąd tylko dowiedzieli się o neuroblastomie, robili wszystko aby znaleźć jakiś sposób na wyleczenie córki. Organizacje charytatywne, liczne spotkania, specjaliści. Angażowali się w pomoc innym chorym dzieciom. Taki zamknięty krąg.

Wiadomośc spadła na nich jak grom z jasnego nieba. Wiedzieli, że nie zostało im wiele czasu na spędzenie go z córką.

Dziecięce nowotwory występują rzadko. W Polsce to około 1200 nowych przypadków rocznie. Niestety wielu pacjentów umiera. Dzieci nie do końca czasami zdaja sobie sprawę z tego czym jest nowotwór. Czuja ból, ale i cierpienie rodziców. Podświadomie starają się spełniac ich oczekiwania i niejednokrotnie czują że zawiodły jeżeli ich wyniki się nie poprawiają. to dla całej rodziny bardzo cięzki okres.

12 października 2016 rodzice Jessici zdecydowali, że nie chcą jej dalej “torturować” bolesnym leczeniem i postarają się sprawić, by ostatnie dni lub tygodnie, które jej pozostały mogła kojarzyć ze szczęściem, radością i pełną miłości opieką najbliższej rodziny. Nie spodziewali się jednak tego, jak wiele emocji na całym świecie wywoła jedno zdjęcie zamieszczone w mediach społecznościowych.

Ojciec Jessici wyznał, że “była to najtrudniejsza fotografia, jaką zrobił w całym swoim życiu”. Powiedział, że w tym jednym zdjęciu jest cała prawda o raku. Nabrzmiałe od cierpienia żyły, ociekające po policzku łzy i przeszywający grymas pogrążonej w bólu twarzy – to widok, z którym od momentu diagnozy musieli się mierzyć rodzice dziewczynki.