Zdjęcia satelitarne ujawniły skrywany sekret. Chiny mocno się tego wypierają!

Zdjęcia satelitarne odkryły niepokojące fakty dotyczące Chin. Państwo odpiera wszystkie zarzuty, jednak gołym okiem widać, że postępuje ekspansja nie tylko fortyfikacji wojskowych, ale i szybki rozrost struktur, które wkrótce mogą posłużyć jako stanowiska broni przeciwlotniczej i artylerii obrony bezpośredniej. 

Już wcześniej Chiny zostały „przyłapane” na budowaniu systemów wojskowych w obrębie wysp sztucznych i naturalnych oraz raf koralowych. Ostatnie zdjęcia satelitarne wskazują jednoznacznie, że te działania nabierają rozpędu.

Na wyspach Spratly powstają budowle na planie sześciokąta. Specjalny zespół waszyngtońskiego Centrum Studiów Międzynarodowych i Strategicznych podjął się analizy tych zdjęć.

Stwierdzili jednoznacznie, że wszystko wskazuje na to, że nowe budowle w niedalekiej przyszłości maja posłużyć jako stanowiska do broni przeciwlotniczej.

Dlaczego Chiny teraz tak potężne nakłady inwestują z agresywną rozbudowę fortyfikacji wojskowych?

Chiny rozpoczęły budowę na przełomie czerwca i lipca. Umiejscowione zostały na rafach Mischief, Fiery i Subi. Wch przypominają budowle z raf Gavena, Hughsa, Johnsona czy Cuarterona jednak w porównaniu do nich, te nowe – zlokalizowane ostatnio – są dużo większe.

Eksperci z zespołu analizującego fortyfikacje, na mniejszych stanowiskach zlokalizowali broń, która służy do strącania pocisków manewrujących. Dalej zidentyfikowano również działa przeciwlotnicze.

Nowe budynki powstają na trzech dużych rafach. Chińczycy, sądząc po działaniach – chcą umieścić na nich instalacje o większych możliwościach. Obiekty budowane są na planie sześciokąta, wszystkie w bezpośrednim sąsiedztwie wybrzeża, skierowane w taki sposób aby móc razić ogniem we wszystkich kierunkach. Niektóre budowle są już ukończone, a broń została na nich zainstalowana, jednak większość jest jeszcze w ostatnich fazach budowy.Chiny budując stanowiska obronne, zawłaszczają w ten sposób sporne wyspy, nie stosując się ani do roszczeń terytorialnych piątki sąsiadów, ani do wyroku Międzynarodowego Trybunału Morza, który orzekł jednej ze spraw na korzyść Filipin. Pekin zdaje się również być głuchy na mnogie apele Amerykanów, którzy już nie raz przestrzegali przed militaryzacją basenu Morza Południowochińskiego.

(fot. WP)
Pekin się tworzyć strategicznie ważną linię obrony przeciw rakietom cruise i lotnictwu, które potencjalnie mogłoby w przyszłości zagrozić bazom chińskiego lotnictwa, które równolegle powstają na rafach i wysepkach (Chińczycy mają już trzy pasy startowe). Aby pomieścić całą infrastrukturę, do tej pory Pekin zlecił usypanie około 12 km2 dodatkowego lądu. – czytamy na wp.pl
Poczynania Chińczyków nijak maja się do deklaracji Xi Jinpinga. W roku 2015 wizytując USA zarzekał się, że nie będzie dąży i nie będzie dążył do militaryzacji Morza Południowochińskiego.

– To było rażąco oczywiste, że od początku główny cel chińskiego projektu sztucznych wysp był strategiczny: umożliwienie Chinom projekcji siły militarnej w morskim sercu Azji Południowo-Wschodniej, tak by mogły one wymuszać swoje terytorialne i prawne roszczenia na Morzu Południowochińskim – mówił dla “The Guardian” Ian Storey, ekspert z Singapurskiego Instytutu Studiów nad Azją Południowo-Wschodnią.

Greg Poling, dowodzący zespołem analityków zdjęć satelitarnych, w rozmowie z Reutersem mówił, że kilka miesięcy ustalali wspólnie z zespołem, co tak na prawdę widać na tych fotografiach.

– To militaryzacja. Chińczycy mogą wmawiać, że to tylko na użytek obronny, ale jeśli budujesz ogromne stanowiska przeciwlotnicze i miejsca pod artylerię obrony bezpośredniej, to oznacza, że szykujesz się na ewentualny konflikt – stwierdził.W czwartek, rzecznik chińskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, Geng Shuang stwierdził, że to co jest budowane na wyspach nie ma nic wspólnego z militaryzacją i jest “zupełnie normalne”. Zaznaczył również, że Chiny mają “nieodzowne suwerenne prawo” do podobnych działań.

– Jeśli ktoś urządza pokaz siły pod twoimi drzwiami wejściowymi, czy nie naciągnąłbyś wówczas swojej procy? – pytał dziennikarzy Geng.


UDOSTĘPNIEŃ