Tak Unii nie upokorzył jeszcze nikt. Prawica na to czekała – PiS idzie na całość!

Eurosceptycy w Polsce – nawet ci nieprzepadający za Prawem i Sprawiedliwością – zapewne z dumą przyklasną tej postawie polskiego rządu. Do tej pory bowiem – szczególnie poprzednio rządzący – błyskawicznie zjawiali się w Brukseli na każde wezwanie.

Teraz jednak sprawy mają się zgoła inaczej. Autorytet Unii i Komisji Europejskiej jest już mocno – głównie za sprawą twardej postawy Polski – nadszarpnięty.

Nikt w ostatnich latach nie odważył się tak upokorzyć europejskich urzędników, którzy jawnie wyrażają chęć zdalnego rządzenia Polską. Komisja Europejska znów chciała wezwać przedstawicieli polskiego rządu „na dywanik” i doprowadzić do poniżającego „przesłuchania”, jakiemu w styczniu ubiegłego roku została poddana premier Beata Szydło.

Takiego błędu nasz rząd nie powieli. Z Brukseli napływają zaproszenia na kolejne szopki, m.in. kolejne przesłuchania rządzących Polską przez nadpobudliwego Guya Verhofstadta. Jednakże Polska… wszystkie ignoruje. Najwyraźniej Zjednoczona Prawica doszła do wniosku, że kolejne dyskusje z UE nie mają sensu, a najmniej kolizyjnym rozwiązaniem będzie brak reakcji na kolejne zaczepki.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans powiedział, że KE chce bezpośrednio rozmawiać z rządem Polski nt. praworządności, jednak obecnie ogranicza się to do „wymiany pism”. Zaznaczył, że pomimo wystosowania od lipca do polskich władz czterech pism, zaproszenia nie zostały przyjęte. „Zaproszenie nadal obowiązuje” – oświadczył.

Mówił też o rzekomo zagrożonej polskiej praworządności i potrzebie niezawisłości wymiaru sprawiedliwości. Tradycyjnie nie uzasadnił, dlaczego uważa działania polskiego rządu za groźne dla wszystkich tych wartości. Powołał się za to na bliżej nieokreślone normy międzynarodowe.


UDOSTĘPNIEŃ