Przekręt stulecia! Prosta Polka z Kaszub oszukała cały świat. Prawda wyszła na jaw dopiero po 50 latach

W latach 20. XX w. świat obiegła elektryzująca wiadomość: księżniczka Anastazja cudem przeżyła rzeź, jaką bolszewicy zgotowali ostatniemu carowi Rosji i jego rodzinie. W 1933 r. historię tę przypomniał „Ilustrowany Kurier Codzienny”.

W dniu wczorajszym podaliśmy sensacyjną wiadomość, iż dyrektor prasowego biura w Sztokholmie, p. Holperg, złożył przysięgę, stwierdzającą, iż podczas zamordowania rodziny ostatniego cara Rosji w Jekaterymburgu, zdołała uratować się jedna z córek cara Mikołaja II, wielka księżna Anastazja. Jak wiadomo, pogłoski o znajdowaniu się dotąd przy życiu W. Ks. Anastazji powtarzały się już w prasie europejskiej niejednokrotnie. Do tej pory niewiadomo jednak dokładnie, czy owa kobieta, podająca się za W. Ks. Anastazję, jest oszustką w wielkim stylu, czy też rzeczywiście córką ostatniego z Romanowych.

Czytelników naszych zainteresuje niewątpliwie ogólny rzut oka na pełną przygód karierę tej kobiety:

Luty 1920.

Pewnego pięknego wieczoru w lutym 1920 r. wypłynęła ona na widownię w zimowo-szarym Berlinie, jako kobieta przedwcześnie postarzała, złamana duchowo i fizycznie. Pojawiła się w towarzystwie rosyjskiego żołnierza, który oficjalnie nazywał się Czajkowski, prawdopodobnie jednak ukrywał swoje prawdziwe nazwisko. Zatrzymali się oboje w jakimś skromnym hoteliku, w pobliżu dworca.

Kobieta ta marzyła tylko o jednem: aby znaleźć dach nad głową, aby znaleźć kogoś, kto zająłby się jej smutnym losem. We wspomnieniach miała ciągle straszne chwile przeżytego więzienia, ten potworny dzień, w którym ojciec jej i matka i całe rodzeństwo zostało zamordowane przez żołdaków. Ona sama cudem istotnie uniknęła losu, który spotkał jej rodzinę. Oto gdy dawała jeszcze słabe znaki życia, została uratowana od spalenia przez jakiegoś litościwego żołnierza, który zawlókł ja do lasu, wsadził na furę chłopską i wywiózł w dal z miejsca kaźni. – W drodze tej towarzyszył im także brat owego żołnierza.

Na murach Petersburga rozwieszone były tymczasem plakaty, wyznaczające wysoką nagrodę dla tego, ktoby wynalazł zbiegłą księżniczkę oraz dwu dezerterów, którzy pomogli jej w ucieczce. Anastazja miała zaszyte w spódnicy resztki majątku carskiego: swoje perły i inne klejnoty. Kolejna sprzedaż tych drogocennych przedmiotów pomagała uciekającym żywić się po drodze.

Ślub z prostym żołnierzem.

Przedostawszy się do Rumunji, Anastazja zachorowała ciężko. Towarzyszący jej żołnierz Czajkowski pielęgnował ją starannie podczas choroby. Gdy wyzdrowiała, uświadomiła sobie straszną w jej warunkach rzecz: miała zostać matką. Zażądała wówczas od Czajkowskiego ślubu, który istotnie został zawarty w jednej z cerkwi rumuńskich.

I wyruszyli w drogę do Niemiec, gdzie w. ks. Anastazja pragnęła zobaczyć się ze swą kuzynką, ks. Ireną Pruską. Wędrowali częściowo pieszo, częściowo koleją, zatrzymując się tu i ówdzie w nędznych gospodach. W jednej z takich urodził się ich syn, którego ochrzczono w jakiemś żłobku dla sierot: nadano mu imię Aleksy. Czy dziecko to jeszcze żyje? Matka nie wie. Wstydzi się bowiem tego dziecka, woli o nim nie myśleć…

Gdzieś po drodze Czajkowski pada zabity. Brat jego wiedzie Anastazję dalej do Berlina. W stolicy Niemiec Anastazja usiłuje popełnić samobójstwo, rzucając się do wody. Wydobywają ją jednak nawpół żywą i odtąd zaczyna się nowy okres jej nędzy.

„Nieznana”.

Jako „Nieznana” niedoszła samobójczyni umieszczona jest w szpitalu. Ponieważ robi wrażenie osoby niespełna zmysłów, dają ją pod obserwację do zakładu dla obłąkanych. Tam zapoznaje się z jakąś obywatelką z krajów nadbałtyckich, która litując się nad losem nieszczęśliwej, zajmuje się nią pieczołowicie. Anastazję odwiedzają od czasu do czasu różni bliżsi i dalsi krewni carskiej rodziny, różne księżniczki. Chora jest bardzo trudna w codziennem pożyciu. – Miewa chwile przykrych dla otoczenia humorów, jest bardzo wyniosła i dumna, a mimo swej nędzy ma zawsze minę księżniczki i wyświadcza łaskę temu, któremu pozwala zbliżyć się do swego łóżka.

Mijają pierwsze chwile, w których pojawienie się „Nieznanej”, mieniącej się być córką cara, obudziło olbrzymie zainteresowanie się jej osobą. Ze wszystkich stron wysuwane są najrozmaitsze podejrzenia, niedowierzania i t.d. Jedyną osobą, która wierzy niezbicie w autentyczność W. Ks. Anastazji, jest właśnie owa wspomniana wyżej obywatelka z państw nadbałtyckich, p. v. Rathlef (chodzi o pochodzącą z Rygi rzeźbiarkę i autorkę książek dla dzieci Harriet Ellen von Rathlef – przyp. red.).

Dowodzi ona, że zwyczajna oszustka, pochodząca z szarego tłumu, nie może mieć tak delikatnych, wytwornych rąk, jak jej „protegowana”. Rysy jej twarzy wykazują olbrzymie podobieństwo z jej siostrami, zamordowanymi w Jekaterymburgu. Nie dosyć na tem! Oto pewna dama, wchodząca ongiś w skład fraucymeru (dam dworskich – przyp. red.), stwierdziła, iż W. Ks. Anastazja posiadała na prawej stopie mocno wystającą kość, na lewym ramieniu dużą czarną „myszkę”, oraz mocno falujące się włosy. Wszystkie te trzy znaki charakterystyczne posiada również „Nieznana”…

Odruchowo, bezwiednie, mówi po rosyjsku. Włada również doskonale językiem angielskim, oraz łamaną niemczyzną… Matka jej zawsze rozmawiała po angielsku z dziećmi… Powoli, stopniowo, w pamięci „Nieznanej” wyłaniają się różne wspomnienia z lat dziecięcych. Początkowo na stawiane jej pytania daje odpowiedzi nieśmiałe, wahające… Jakaś paniczna trwoga przed śmiercią czai się zawsze w jej spojrzeniu, które zdaje się pytać: „Czy przybędą dzisiejszej nocy?… Porwą nas? Uwiężą tylko, czy zabiją?…”.

Ktoś rzuca hipotezę, że „Nieznana” znajduje się w stanie hipnozy. Jednakże w takim wypadku musiałaby stale znajdować się pod tym samym czyimś wpływem, a tego nie ma.

Sprowadzają do Berlina sławnego hipnotyzera z Paryża, który usiłuje zahipnotyzować Anastazję. Eksperyment nie udaje się. Anastazja nie daje się schwytać w pęta czyjegoś magnetycznego wpływu.

Pupilka pani v. Rathlef.

Powtarza się zarzut oszustki… Lecz tu znowu występuje z mocnemi argumentami opiekunka „Nieznanej”, pani v. Rathlef: Czyż będąc nawet najzuchwalszą oszustką, miałaby odwagę na konfrontację z damą z fraucymeru na dworze carskim, z kamerdynerem cara, który znał przecież wszystkie dzieci Mikołaja II? Jakże łatwo podczas takich konfrontacyj mogłaby „wpaść” przy stawianiu jej różnych krzyżowych pytań… A jednak Anastazja ze wszystkich tych prób wychodzi zwycięsko.

Pani v. Rathlef, przekonana niezbicie o autentyczności córki carskiej, wydaje specjalna broszurę, w której zamieszcza wszystkie dane i dokumenty, odnoszące się do zagadki „Nieznanej”. Przedmowę do tej książki pisze p. Kügelgen, były właściciel niemieckiego dziennika, wychodzącego w Petersburgu.

Z dokumentów tych wynurzają się rozmaite charakterystyczne szczegóły, związane z dzieciństwem Anastazji, która opisuje drobiazgowo całe urządzenie gabinetu cara, pokoi dziecinnych, wie jak wyglądały ogrody pałacu carskiego, gdzie rodzina carska spędzała lato i t. d. i t. d. Pani v. Rathlef przedstawia swoją pupilkę, jako osobę impulsywną, wyniosłą, wykształconą i kulturalną, umiejącą utrzymać odpowiedni dystans pomiędzy sobą a swem otoczeniem.

Po pewnym czasie książę v. Leuchtenberg zabiera „Nieznaną” na swój zamek, gdzie czeka ona aż do chwili, w której ks. Xenia sprowadzi ją do Nowego Jorku. Tam to obecnie kobieta ta, która od tylu lat jest znakiem zapytania dla całej Europy, przebywa w gościnie u swej kuzynki ks. Xeni, obecnie mrs. Leed, która wierzy niezłomnie w identyczność „Nieznanej” z W. Ks. Anastazją. Także W. Ks. rosyjski Andrzej, który w 1928 r. konfrontowany był z rzekomą oszustką, uznał w niej córkę ostatniego z Romanowów.

Obecnie „pani Czajkowska” zamierza całą swą sprawę wyjaśnić wreszcie przed forum publicznym i ustalić na drodze sądowej, że jest jedyną pozostałą przy życiu córką zamordowanego cara Mikołaja II.

Źródło: „Wielka księżniczka, czy sprytna oszustka? Czy pani ‘Czajkowska’ jest istotnie W. Ks. Anastazją?”, Ilustrowany Kuryer Codzienny, 1933 r. (nr 16, R. 22)


UDOSTĘPNIEŃ