“Mordować kobiety i dzieci”. Tak brzmiał oficjalny rozkaz UPA! Znaleziono dokumenty!

Odnaleziono dokumenty w Chochołowie. “Instrukcje mówiące o potrzebie chronienia ludności ukraińskiej przed polskimi bandytami”. Stwierdzono w pismach, że należy mordować kobiety i dzieci jeżeli zajdzie taka potrzeba.

Rozkazy mówiły też o tym, aby ukraińscy mężowie mordowali swoje polskie żony i dzieci.

Dokumenty pokazał lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Tubę z dokumentami wydobyto w marcu podczas robót budowlanych na jednej z działek.

Znalazca przekazał “fant” policji, ta następnie przekazała je do IPN.

Zanim papiery trafiły w ręce prokuratora pionu śledczego IPN, wysłano je do Warszawy, gdzie przeszły zabiegi związane z osuszaniem i odgrzybianiem.

– Wszystko wskazuje na to, że dokumenty należały do Ukraińskiej Powstańczej Armii – mówi Dariusz Antoniak, prokurator z Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w lubelskim IPN.

Co było w archiwum

– Powszechne apele, które można było np. przybić na drzwiach budynku, czy skierować do oddziałów zbrojnych. Niektóre mówią m.in. o tym, jak należy poruszać się w lesie, na czym powinna polegać aktywność żołnierzy, czy też, że należy chronić miejscową ludność ukraińską przed polskimi bandytami – wylicza prokurator.


Zapomniany agresor. We wrześniu 1939 r. na Polskę napadło jeszcze jedno państwo

Zapomniany agresor. We wrześniu 1939 r. na Polskę napadło jeszcze jedno państwo


Jeden z rozkazów znalezionych w tubie to znany już przez historyków fragment rozkazu nr 1 wzywający do tego, by ukraińscy małżonkowie zabijali swoje polskie żony i mężów.

– Przeanalizowaliśmy także dokument będący meldunkiem o nastrojach panujących na Chełmszczyźnie. Opisane są w nim m.in. ruchy wojsk niemieckich i ukraińskiego legionu samoobrony.

“W jednym z dokumentów pada nazwa „Krapka”, co może świadczyć o tym, że notatka została sporządzona w przez samodzielną sotnię Krapka, działającą m.in. na terenie powiatów włodawskiego, hrubieszowskiego, tomaszowskiego i bialskiego.

– Dlatego wiele z tych dokumentów zostanie przedstawionych historykom, dla których stanowić będą na pewno ciekawy materiał umożliwiający pogłębienie posiadanej przez nich wiedzy – dodaje Antoniak.

Prokuratura zapowiada także przesłuchanie osób, których dokumenty (np. kenkarta, czy indeks ukończenia szkoły pielęgniarskiej we Lwowie) zostały znalezione w zasobniku.

Wciąż wiele pytań

Śledczy będą chcieli zapytać, w jaki sposób papiery trafiły do tuby zakopanej pod Chochłowem.

Jeśli osoby, na które zostały wystawione dokumenty nie żyją, przesłuchani zostaną ich krewni lub znajomi – czytamy w dzienniku wschodnim.

Dziwi wciąż fakt, że pomimo tak rażących faktów strona ukraińska wciąż neguje zbrodnie banderowców.

Pozostaje pytanie – kiedy w końcu Polska powie dość?

Zdjęcia i dokumenty

Zdjęcia tuby, oraz dokumentów znajdują się TUTAJ


UDOSTĘPNIEŃ