Jak wynika z danych Europejskiego Centrum Sejsmologicznego (European-Mediterranean Seismological Centre – EMSC) magnituda wstrząsu odnotowanego o godzinie 20.23 na terenie woj. śląskiego wyniosła 4.0 (oznacza to 4.0 stopnia w tzw. skali Richtera).

Z informacji przekazanych PAP przez dyżurnego Stanowiska Kierowania Komendanta Wojewódzkiego PSP w Katowicach, strażacy w pierwszych kilkudziesięciu minutach po wstrząsie odebrali jedenaście zgłoszeń o niewielkich uszkodzeniach budynków – w rodzaju odpadnięć tynku. Zgłoszenia te pochodziły z rejonu Gliwic, Mikołowa, Orzesza, Czerwionki-Leszczyn i Raciborza.

Jak powiedział dyspozytor Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach,w ciągu ok. pół godziny od wstrząsu zadzwoniło do tej służby kilkadziesiąt osób z informacjami o silnym wstrząsie z rejonu m.in. Knurowa, Gliwic, Żor, Tychów, Rybnika czy Jastrzębia-Zdroju.

WUG nie otrzymał jednak w tym czasie zgłoszeń z żadnej kopalni o poszkodowanych czy zniszczeniach. Nie miał też bliższych danych dotyczących lokalizacji wstrząsu.

Rzeczniczka Jastrzębskiej Spółki Węglowej Katarzyna Jabłońska-Bajer oceniła, że wstrząs w rejonie działania koncernu nie był silnie odczuwany pod ziemią. Chociaż dyspozytorzy profilaktycznie wycofali część załóg, w żadnym zakładzie JSW nie odnotowano szkód.

– To chyba pół Śląska zatrzęsło, ale powierzchniowo – nasi dyspozytorzy czy behapowcy nic nie zgłaszali. Podejrzenia padały na Zofiówkę, Pniówek czy Budryk, ale – jeżeli już, było to minimalnie odczuwane na dole

– relacjonowała rzeczniczka JSW.

– Na powierzchni ludzie czuli (wstrząs) w Pawłowicach, w Orzeszu, w Ornontowicach, w Jastrzębiu

– wymieniała Jabłońska-Bajer.

Również Tomasz Głogowski z Polskiej Grupy Górniczej zapewnił, że w żadnym zakładzie górniczym tej spółki silniejszy wstrząs nie był odczuwalny pod ziemią. Jak mówił, w PGG podejrzewano z kolei możliwości wstrząsu w kopalniach Marcel albo Bolesław, ale zakłady te nie potwierdziły tych przypuszczeń.