Chalidow ujawnia chorobę! „Nie mogę nad tym panować”

Dla kibiców Mamed Chalidow zawsze był uosobieniem wielkiego gladiatora, który wchodząc do klatki MMA nie wiedział, co to strach. Po drugiej porażce z Tomaszem Narkunem polski wojownik rodem z Czeczeni niespodziewanie ogłosił zakończenie kariery, a teraz zdecydował się na bardzo osobiste wyznanie. Po porażce w pierwszej walce z Narkunem, do której doszło w marcu, Chalidow za wszelką cenę chciał zrewanżować się „Żyrafie” i dostał taką szansę na gali KSW 46 w Arenie Gliwice. Pojedynek, okrzyknięty mianem największego rewanżu w historii federacji, znów zakończył się wygraną mistrza wagi półciężkiej nad jednym z najpopularniejszych wojowników mieszanych sztuk walki w Polsce. Zgodny werdykt sędziów spotkał się z dużym zawodem części fanów, wielu okrzyknęło go mianem kontrowersyjnego, ale trójka arbitrów jednogłośnie wypunktowała zwycięstwo Narkuna (30:27, 29:28, 29:28). Werdykt „Kanibal z Groznego” przyjął z pokorą, ale widać było, że druga porażka z rzędu mocno go dotknęła. W rozmowie na gorąco, przeprowadzonej jeszcze w oktagonie, 38-letni Chalidow ogłosił, że podjął decyzję o zakończeniu kariery, bo nie ma już zdrowia konfrontować się z młodymi i w sile wieku zawodnikami. Teraz, w rozmowie z „Super Expressem”, długoletni gwiazdor federacji KSW wyznał, że ma problemy natury psychicznej. – Czasami łapie mnie nerwica i nie mogę nad tym zapanować. Dwie godziny przed walką siedzę w szatni i mówię do siebie: „Już nie możesz zrezygnować”. (…) Toczysz walkę ze sobą, a powinieneś walczyć z przeciwnikiem. Nie chcę dalej ryzykować – powiedział wojownik z polskim obywatelstwem, który nad Wisłę przybył jako 17-latek w 1997 roku , opuszczając zrujnowaną pierwszą wojną czeczeńską ojczyznę. Chalidow wyznał, że korzysta z pomocy specjalisty, a konkretnie psychiatry oraz sięga po leki.


UDOSTĘPNIEŃ