Najcenniejszy na świecie surowiec. Bez niego nie zadziała żadna elektronika. Niemcy już się zainteresowali

Żaden telefon komórkowy i żaden samochód elektryczny nie obędzie się bez litu. Największe złoża tego cennego surowca znajdują się w Boliwii.

Boliwijczycy wiążą pomyślność gospodarczą swego kraju ze złożami litu na dnie wyschniętego słonego jeziora Salar de Uyuni o powierzchni ponad 10 tys. kilometrów kwadratowych. Zasoby tego surowca ocenia się na blisko 10 mln ton. To największe zasoby bogatej w lit solanki na świecie.

Lit uchodzi dziś nie bez racji za jeden z kluczowych surowców przyszłości. Jest on niezbędnym składnikiem małych i wydajnych akumulatorów stosowanych w telefonach komórkowych i bateriach litowo-jonowych używanych w samochodach elektrycznych. Michael Schmidt z Niemieckiej Agencji ds. Surowców Naturalnych ocenia światowe zapotrzebowanie na lit w roku 2025 na 111 tys. ton. Przed trzema laty wynosiło ono tylko 33 tys. ton.

Złoto, srebro, a dziś lit?

Rząd w La Paz zdaje sobie dobrze sprawę z tego, jakim bogactwem dysponuje. W tej chwili tona litu kosztuje około 16 tys. dolarów, a jego cena stale wzrasta. Po boliwijski lit ustawiają się w kolejce inwestorzy z Chin, USA i Rosji. Juan Montenegro, szef założonego rok temu boliwijskiego koncernu państwowego YLB, mającego licencję na eksploatację złóż litu z dna jeziora Salar de Uyuni, nie zamierza jednak ułatwiać im zadania. Jak mówi „nie chcemy tutaj drugiego Potosí”.

Ma na myśli pobliskie miasto u podnóża Andów, założone w 1545 roku po odkryciu niezwykle bogatych złóż srebra. Były one tak wielkie, że wydobyte i przewiezione do Europy zachwiały ówczesnym systemem gospodarczym na naszym kontynencie. Boliwijczycy do dziś mówią, że z tego srebra możnaby wybudować most wiodący z Boliwii do Europy.

Ta historia nie może się powtórzyć. Zagraniczni inwestorzy zainteresowani eksploatacją złóż boliwijskiego litu muszą przystać na stawiane im warunki: miejsca pracy i tworzenie wartości na miejscu. Boliwia nie chce dać się sprowadzić do roli dostawcy surowca. Jej ambicją jest produkcja akumulatorów litowo-jonowych „Made in Bolivia”.

Niemcy inwestują w lit

Droga do tego celu jest wciąż daleka, ale koncern YLB ma powód do optymizmu. Oczekuje miliardowej inwestycji z Niemiec. Firmy ACI Systems z Badenii-Wirtembergii i K-UTEC z Turyngii otrzymały zgodę na wydobycie bogatej w lit solanki spod dna wyschniętego jeziora Salar de Uyuni. W tym celu zawarły umowę o założeniu spółki joint venture w koncernem YLB. Planuję się wyprodukowanie 25 tys. ton węglanu litu rocznie. Koszt tej inwestycji ma wynieść 1,2 mld euro. Zielone światło dla tego projektu dali w środę 12 grudnia w Berlinie niemiecki minister gospodarki i ministrowie spraw zagranicznych i energetyki ze strony boliwijskiej.

Na razie na dnie wyschniętego jeziora działa tylko instalacja pilotażowa, ale prace przy budowie basenów dla bogatej w lit solanki posuwają się szybko naprzód. Solankę, w postaci siarczanu litu, przekształca się w węglan litu, który jest właściwym surowcem do produkcji wydajnych baterii.

 


UDOSTĘPNIEŃ