Przesłuchano robotników. Ujawniono wstrząsające informacje! Katedra nie musiała spłonąć

Od poniedziałku, czyli zaraz po tym, jak wybuchł pożar w katedrze Notre Dame we Francji, w postępowaniu wyjaśniającym bierze udział około 40 śledczych z brygady kryminalnej oraz około 10 techników. Mają odpowiedzieć na pytanie: dlaczego do tego doszło?

Czy będzie to kiedykolwiek możliwe? Na razie pewne jest, że śledztwo zapowiada się na długie, żmudne i bardzo trudne. Choć informacje, które pojawiają się po pierwszych przesłuchaniach, wydają się co najmniej ciekawe.

Wszystko wskazuje na to, że jako pierwsi ogień zobaczyli dwaj agenci ochrony, pracujący w Notre-Dame. Jak zeznali, płomienie były wysokie „na trzy metry”. Policji śledczej przekazali nawet zdjęcia, które mają o tym świadczyć. Ważna informacja jest jednak taka, że na monitorach kontrolnych sygnał alarmu miał włączyć się już około godziny 18.15. Problem w tym, że najprawdopodobniej błąd informatyczny, na razie niewyjaśniony, wskazał inne miejsce pojawienia się pożaru. Jeśli tak rzeczywiście było, a śledczy sprawdzają taki wątek, czy mogło to opóźnić interwencję strażaków? To być może jedno z kluczowych pytań.

Zdaniem dziennika „Le Parisien”, źródło pożaru zostało najpierw zlokalizowane w rogu pod iglicą, która niedługo potem runęła w dół, całkowicie objęta płomieniami. Co mogło spowodować ogień? Dzisiaj najbardziej prawdopodobna wersja wskazuje na zwarcie instalacji elektrycznej. Przypomnijmy, że katedrę czekał poważny remont, w pierwszej kolejności właśnie iglicy, która miał zostać zdjęta do renowacji. Od ubiegłego roku trwało ustawianie ogromnego, w sumie pięciotonowego rusztowania.

Źródła zbliżone do śledztwa twierdzą, że szczególnym obiektem zainteresowania są ….

>>>CZYTAJ DALEJ<<<


UDOSTĘPNIEŃ