Głodzone, bite i gwałcone umierały przykute do łóżek… Koszmar tzw. „dzieci z dekretu”! Prawda wyszła po latach… (FOTO)

Dzieci z dekretu. Wprowadzone w Rumunii w 1967 roku prawo zakazywało całkowitego stosowania antykoncepcji. Aborcję można było wykonywać tylko i wyłącznie w kilku przypadkach. To spowodowało falę urodzeń, ale i… porzuceń dzieci. Sierocińce były przepełnione, a warunki jakie w nich panowały były przerażające. Dzieci były bite i gwałcone. Umierały przykute do łóżek. Do dziś te „domy dziecka” nazywane są „ubojnią dusz”.
Restrykcyjne prawo – Dzieci z Dekretu

Ciążę można było usunąć tylko z ważnych powodów medycznych lub wtedy gdy do zapłodnienia doszło w wyniku gwałtu lub kazirodztwa. Z zabiegu mogły korzystać także kobiety, które urodziły co najmniej czworo dzieci oraz skończyły 45 lat. Mało tego, każda Rumunka musiała obowiązkowo raz w miesiącu odwiedzać gabinety ginekologiczne, aby poddać się kontroli. Lekarz sprawdzał wtedy czy nie poddała się aborcji. Na mniej dzietne rodziny nakładano natomiast wysokie podatki. Bezpośrednią konsekwencją dekretu był ogromny wzrost urodzin dzieci, stąd nazwa dzieci z dekretu. W latach 1966 i 1967 liczba urodzeń w Rumunii zwiększyła się prawie o 100 proc.

Dzieci z dekretu – dzieci „gorsze”

Gdy rodziców nie było stać na utrzymanie kolejnego dziecka, państwo zachęcało aby oddawać je pod „opiekę rządu”. Wtedy gdy dziecko podrastało pod czujnym okiem władz do wieku, w którym mogło już samodzielnie pracować – wracało do rodziców. Jednak często zdarzało się tak, że dzieci nie przeżywały pobytu w sierocińcu.

Autorzy międzynarodowego projektu badawczego Bucharest Early Intervention Project ujawnili szokujące fakty. Noworodki kategoryzowano pod względem ewentualnych defektów. Zdrowe trafiały do domów dziecka, gdzie panowały w miarę dobre warunki, chodziły do szkoły i były otoczone opieką.


Zdjęcia satelitarne ujawniły skrywany sekret. Chiny mocno się tego wypierają!


Drugą grupę stanowiły dzieci chore, ale sklasyfikowane jako do wyleczenia. Umieszczano je w ośrodkach przejściowych, a następnie zabierano do sierocińców.

Najgorszy los czekał maluchy, których “defekty” uznano za nieuleczalne. Zamykano je w ośrodkach, przypominających psychiatryki. Takie miejsce funkcjonowało m.in. w mieście Seret. W 1984 roku sierocińcu żyło ponad 1,3 tys. dzieci. Na 30 wychowanków przypadała jedna opiekunka, która nie przechodziła wcześniej żadnego szkolenia.

Przywiązywanie do łóżek i zamykanie NIEMOWLĄT w piwnicy… na pewną śmierć.

Noworodki przetrzymywane były w ciemnych piwnicach. Przywiązywano je do łóżek. Golono im głowy i kąpano po kilka dzieci w jednym naczyniu z brudną wodą. Trochę starsze dzieci nie były nauczone korzystania z toalety stąd też częstym widokiem były maleństwa leżące w moczu i kale. Panował tam niewyobrażalny smród. Niektóre nie potrafiły samodzielnie jeść, dlatego były skrajnie wychudzone.

Najsłabsi stawali się ofiarami przemocy i molestowania seksualnego ze strony innych dzieci (a często już dorosłych wychowanków, których nadal przetrzymywano w placówce) oraz personelu. W sierocińcu brakowało podstawowych artykułów higienicznych, jedzenia oraz leków. Zastrzyki wykonywano brudnymi igłami, co doprowadziło do tego, że część sierot została zarażona wirusem HIV i umierała później na AIDS. – czytamy na stronie Fakt24.pl

Po upadku ZSSR i żelaznej kurtyny, okrutna prawda wyszła na jaw za sprawą zagranicznych mediów. Do Rumunii wysłano pomoc międzynarodową, a wiele z tych okrutnie traktowanych dzieci dostało się do adopcji do rodzin z Zachodu.

Ubojnia Dusz

Mogłoby się wydawać, że to szczęśliwy koniec koszmaru dla tych dzieci. Nic z tego. Po zamknięciu “ubojni dusz” wiele z dzieci trafiło na ulicę. W większości ofiary reżimu komunistycznego wykazywały objawy przypominające autyzm.

Przez lata pozbawione kontaktu z drugim człowiekiem,  faszerowane lekami psychotropowymi, nie były w stanie poradzić sobie w dorosłym życiu. Niektórzy – tak jak wychowankowie sierocińca w Seret – do dziś żyją w byłych domach dziecka, które przekształcono w psychiatryki. Twierdzą, że są szczęśliwi – teraz przynajmniej nikt ich nie bije i nie przywiązuje do łóżka.


Przydatne linki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Nicolae_Ceaușescu

Głodne, bite i gwałcone, konały przykute do łóżek

Głodne, bite i gwałcone, konały przykute do łóżek. Do tego doprowadził nakaz rodzenia

Dzieci z dekretu
Dzieci z dekretu

Głodne, bite i gwałcone, konały przykute do łóżek

Fotografie: Forum/FAKT


UDOSTĘPNIEŃ