Tokarczuk odleciała kolejny raz! Tym razem przesadziła

To już jest przesada! Noblistka Olga Tokarczuk spotkała się z czytelnikami podczas festiwalu Bruno Schulza we Wrocławiu. Według lewicowych mediów  – tłumy oczekiwały na przybycie polskiej laureatki nagrody Nobla.  Pisarka odniosła się tym razem w swojej wypowiedzi do kwestii zwierząt.

Bogowie metaforycznie rzecz biorąc to nasze potencjały, które nosimy w sobie i możemy nazywać imionami bogów. (…) Duchowość ma większy sens dzisiaj niż kiedyś. Na naszych oczach kompromitują się kontenery duchowości, które do niedawna traktowaliśmy serio. Żyjemy w świecie kompletnego rozmycia, chaosu. Jestem przekonana, że żyjemy w świecie zmiany paradygmatu. Te stare formy dzisiaj się kompletnie rozmyły. (…) W ciągu naszego życia będziemy musieli zbudować nowy rodzaj rozumienia świata. Mnie się wydaje, że nie da się opisać świata bez metafizyki. (…) to nie dotyczy kwestii Boga, to dotyczy przeczucia, że jest coś więcej, głębiej, a nie z wyznawaniem wiary i chodzeniem tu i tam

— mówiła Tokarczuk.

Granica między człowiekiem i zwierzęciem jest postawiona w sztuczny sposób. Żyjemy w czasach, które te granice przesuwają. Cudownie jest wiedzieć, że Nowa Zelandia ustanowiła dekretem, że zwierzęta czują i mają swoje prawa. Wydaje mi się, że wszyscy będziemy szli w kierunku Nowej Zelandii i za 50 lat będziemy wstydzili się, że jedliśmy mięso. Jestem pewna, że tak się stanie. Myślę, że mięso będzie obłożone ogromną akcyzą i tylko najbogatsi ludzie będą sobie mogli na to pozwolić

— mówiła noblistka. Jej wypowiedź spotkała się z gromkimi brawami.

źródło: wPolityce


UDOSTĘPNIEŃ